Wierność czy dosłowność tłumaczenia?

Stare przysłowie mówi, że tłumaczenia są jak kobiety – piękne nie są wierne, wierne nie są piękne. Gdy sięgamy po lekturę oczekujemy od tłumacza nie tyle znajomości języka oryginału i przełożenia go na nasz rodzimy, ale przede wszystkim oddania indywidualnego stylu twórcy, klimatu jego dzieła. Nie bylibyśmy zadowoleni z dosłownego tłumaczenia, więcej przeszkadzałby nam w odbiorze.
Nie zdajemy sobie jednak sprawy, że są dziedziny, w których swoboda przekładu nie tylko nie jest atutem, ale poważnym błędem, błędem, który może kosztować kogoś zdrowie lub życie. Dotyczy to tłumaczenia wszelkiego rodzaju dokumentacji technicznej – tu swobodna interpretacja mogłaby skutkować awarią silnika bądź katastrofą budowlaną. Jeszcze trudniejsze, obarczone większą odpowiedzialnością są tłumaczenia medyczne. Jeden mały błąd w tłumaczeniu dokumentacji, czy ulotki dotyczącej stosowania leku i tragedia gotowa. Korzystając na co dzień z opisu leków – czy na wspomnianych już ulotkach – zupełnie nie zdajemy sobie z tego sprawy.

Nasi klienci